jesteśmy ola i piotr

I od pierwszego momentu, kiedy tylko popatrzyliśmy sobie w oczy wiedzieliśmy, że jesteśmy bratnimi duszami o podobnym guście, tych samych pragnieniach, wrażliwości, ale z zupełnie innymi historiami. Opowiemy Ci teraz jak nasza miłość do siebie nawzajem przerodziła się we wspólne tworzenie sztuki. Sztuki niezależnej, na naszych zasadach, bez kompromisów.

To był dzień jak każdy inny. Znowu rozmawialiśmy o tym, jak bardzo chcielibyśmy razem tworzyć. Przecież tak wspaniale się rozumiemy, mamy zbieżny gust i poglądy na sztukę. Nigdy nie mogliśmy się odnaleźć w żadnych innych projektach, więc to musiało być to. Teraz albo już nigdy. 

I pewnie tylko na gadaniu przy wieczornej kawie by się skończyło, gdyby nie to, że obok leżał stary laptop Oli. I nie to, że przypadkiem się uruchomił i że przed oczami Piotrka znalazł się wiersz, który Ola pisała tego popołudnia (FUUUUCK, miał nigdy nie czytać tych wypocin!!!). Oczywiście, że przeczytał. I to nie jeden, a wszystkie. 

Pół godziny później było już wiadomo: dzięki tym tekstom możemy stworzyć coś więcej niż samą muzykę – możemy stworzyć odzwierciedlenie całego świata, który nosimy w sobie. Oddać w eter całe nasze odczuwanie i percepcję.

Powiemy Wam szczerze – brzmiało to wszystko świetnie, totalnie nie mieliśmy pomysłu jak to ugryźć. Ola w ogóle nie umiała (i nie umie do tej pory) grać na żadnym instrumencie, nigdy też nie próbowała komponować swoich utworów. Piotrek miał doświadczenie z różnych projektów, ale nigdy nie tworzył niczego tak osobistego. Na początku myśleliśmy, że zagramy tak jak potrafimy: tylko perkusja i głos. Zupełnie się to nie kleiło i zaczęliśmy szukać innych rozwiązań. Pojawił się pomysł na syntezator. To był strzał w dziesiątkę! Chociaż żadne z nas nigdy wcześniej nie miało styczności z tworzeniem muzyki elektronicznej, wesoło dokonaliśmy zakupu sprzętu za wszystkie nasze oszczędności, stwierdziliśmy, że jakoś to będzie i zaczęliśmy naszą radosną twórczość. 

Na początku musieliśmy popełnić wszystkie możliwe błędy. Na przykład pojechaliśmy totalnie bez planu do domu rodziców Oli, twierdząc, że w przeciągu tygodnia stworzymy od zera i nagramy kilka piosenek. Chociaż nie mieliśmy na ten temat zielonego pojęcia. Ugh. 

Wtedy byliśmy zrozpaczeni kosmosem wiedzy, który musieliśmy w krótkim czasie przyswoić. Pomimo, że mamy bardzo podobny gust i spędzamy ze sobą mnóstwo czasu, musieliśmy nauczyć się ze sobą współpracować. Zrozumieć, że Ola pracuje zrywami i potrzebuje przerw, a Piotr potrzebuje działać systematycznie, ale bez takich wybuchów. Musieliśmy pogodzić naszą pracę i studia z projektem, który absorbował coraz więcej naszego czasu. Musieliśmy stać się w pełni samowystarczalnymi twóracami, realizatorami i producentami. 

Zderzyliśmy się ze ścianą już pierwszego dnia, ale kompletnie nas to nie zraziło. Chociaż na początku baliśmy się wszystkiego, z dnia na dzień pokonywaliśmy coraz więcej słabości i barier. Nie ma dla nas rzeczy nie do nauczenia i zrobienia. 

Pierwszy utwór powstał w Legnicy. Kolejne były poszukiwaniem własnego stylu i szukaniem najlepszych sposobów na wyrażanie emocji. Uczyliśmy się i próbowaliśmy tak długo, aż w końcu obydwoje z czystym sumieniem powiedzieliśmy sobie, że jesteśmy gotowi. Mała Moskwa mogła ujrzeć światło dzienne. 

o co nam w ogóle chodzi?

Jesteśmy przekonani, że każdy człowiek kreuje swój własny, unikatowy i na swój sposób piękny świat. Każdy z nas postrzega i reaguje na zdarzenia z własnej perspektywy.

Kiedy tworzymy naszą muzykę, łączymy nasze dwa światy w jedno po to, żeby wyrażać razem to, co nas boli, to, co uważamy za piękne, prawdziwe, żeby pokazać nasze historie. 

Liczymy na to, że w Twoim świecie znajdzie się miejsce na naszą muzykę i słowa. Chcemy, abyś zinterpretował/a ją na swój własny, piękny sposób i wziął/wzięła z niej to, co w danej chwili potrzebujesz, żeby poczuć się lepiej. 

Jesteśmy dla Ciebie i dzięki Tobie.

co to za muza?

Gdybyśmy musieli przypisać naszą twórczość do istniejącego gatunku muzycznego, to chyba najbardziej pasowałby elektropop.

A gdybyśmy mogli sami nazwać gatunek w którym się poruszamy, zdecydowalibyśmy się na elektropoezję śpiewaną. Poezja śpiewana, bo nasze teksty mają kluczowe znaczenie. Elektro – bo cała nasza muzyka tworzona jest na syntezatorach i komputerze. Czy w przyszłości pozostanie tak jak teraz? Nie wiemy. Zostawiamy sobie twórczą swobodę.

Posłuchaj nas

I sam zdecyduj, jak dla Ciebie nazywa się gatunek muzyczny, który reprezentujemy. Możesz się z nami podzielić spostrzeżeniami na Facebooku i Instagramie. 

obserwuj nas żeby być na bieżąco